Naprawa zsypu na Gebel Ragab

Dolna część stalowej rynny w miejscu, gdzie łączy się ona z ciągiem wielkich zsypów zawieszonych na ciężkiej konstrukcji nośnej, stanowi największe wyzwanie techniczne. Jest to po prostu zakręt, na którym kamienie muszą zmienić kierunek trasy po odbiciu się od ustawionych poprzecznie solidnych blach.

Kamienie uderzają w to miejsce z potworną siłą. Jeśli któraś z blach obluzuje się, wówczas kubeł narażony jest na rozerwanie. Z dwóch pierwszych kubłów, które zawsze dostawały najmocniejsze ciosy, jeden bardzo się zdeformował na krawędziach, a w drugim pękła blacha zabezpieczająca go od wewnątrz. Wyglądało to tak, jakby ktoś do środka wrzucił granat.

W poprzednim sezonie wykopaliskowym, gdy od listopada musieliśmy obywać się bez naszych inżynierów, naprawialiśmy to miejsce z rajsem Ragabem aż trzykrotnie, ale po niedługim czasie znów pojawiał się „przeciek” i część kamieni wydostawała się poza instalację. Większość tego materiału i tak trafiała do zagrody przygotowanej na platformie świątyni Totmesa III, lecz ciągle istniało poważne zagrożenie, że naruszona struktura instalacji zacznie generować następne usterki.

Drugim bowiem newralgicznym miejscem była półeczka skalna w połowie długości zsypu, na której zbierała się – w wyniku „przecieku” – część spadających z góry kamieni. Po jakimś czasie kamienie te podsypywały się pod umieszczoną tam poziomo stalową rynnę i przesuwały ją na bok, wywołując kolejną serię komplikacji.

Aby uniknąć takich problemów w przyszłości, postanowiliśmy naprawić „przeciek” raz a dobrze. Ta robota zajęła nam cały dzień, a jej głównym wykonawcą był Waldek, któremu dzielnie asystowali Mahmud (na zdjęciu z Waldkiem) i Hassuna. Tego dnia żadna z osób pracujących na Gebel Ragab nie miała przerwy. Pozostali robotnicy zajęci byli wybieraniem z zagrody materiału skalnego, który zebrał się tam podczas kilku ostatnich dni.

Skomentuj...

Pola obowiązkowe *