Rynna była za krótka

Przed świątynię królowej Hatszepsut w Deir el-Bahari dotarliśmy przed świtem. Okazało się, że o godz. 6.00 rano właściwie jeszcze trwa noc. W dodatku można było nieźle… zmarznąć. Bądź co bądź jest zima, nawet jeśli wokół kwitną kwiaty. Zdecydowanie cieplej zrobiło się nam wtedy, gdy zaczęliśmy się witać z egipskimi przyjaciółmi pracującymi z naszą misją od wielu lat. Dobrze mieć również w tym roku w naszej „ekipie skalnej” tylu doświadczonych i zgranych robotników. Jedyne co nas martwi, to by nikomu nie stało się nic złego w sezonie wykopaliskowym.

Jak zawsze gdy rozpoczynamy sezon, prosimy szejka z pobliskiego meczetu, aby odmówił modlitwę w intencji naszej misji. Z wyjątkiem kilku jej polskich uczestników wszyscy pozostali są bowiem muzułmanami.

W ostatnim sezonie, który zakończył się w grudniu ubiegłego roku, udało się nam usunąć z półki skalnej, na której znajduje się nasze stanowisko archeologiczne, blisko 30% kamieni stwarzających bezpośrednie niebezpieczeństwo dla położnej niżej świątyni Totmesa III i pracujących tam ludzi. Wykorzystaliśmy w tym celu olbrzymi zsyp budowlany połączony z nie mniej pokaźnych rozmiarów rynną żelazną, która, wystarczając nam przez dwa miesiące na jesieni, na obecną chwilę okazała się… za krótka. Postanowiliśmy przedłużyć rynnę o dodatkowe metry za pomocą blaszanych beczek, z których wyjęliśmy dno. Początek rynny nie musi być aż tak wytrzymały, jak jej dalsze części, po których zsuwają się tony rozpędzonych kamieni.

Założyliśmy, że ta skądinąd dość prosta operacja zajmie nam najwyżej jedno przedpołudnie. Okazało się jednak, że nie tylko minął nam przy wykonywaniu tej czynności cały dzień pracy – trwający do godz. 14.30 – ale jeszcze zostało kilka beczek do zamocowania w dniu jutrzejszym. Niemniej można powiedzieć, że dzięki sprawności naszych inżynierów i doświadczeniu egipskich robotników praca szła bardzo szybko. Warto podkreślić, że w Misji Skalnej polsko-egipska współpraca zawsze układa się wzorowo.

Skomentuj...

Pola obowiązkowe *