Znów problemy na Gebel Ragab

Górna rynna złożona z blaszanych beczek stała się niestabilna po przedłużeniu jej o kilka dodatkowych elementów i podczas „zrzutu” zaczęła przesuwać się na bok. Nie było innego wyjścia, jak wwiercić się ponownie w dżebel i zamontować dodatkowe kotwy, do których później przyczepiliśmy stalowe linki. Rynna na takiej uwięzi nie powinna sprawiać nam kłopotu.

Nowością tego sezonu jest wejście dzisiaj na Gebel Ragab z kilkoma taczkami. Mają one usprawnić nam pracę. Dotychczas nie używaliśmy na górze większych narzędzi niż motyki i gumowe kosze, więc od rana byliśmy podekscytowani pomysłem rajsa Ragaba. Co prawda, martwiliśmy się, jak te taczki zostaną wniesione przez Komin, gdzie do wchodzenia na górę używamy lin i drabin, lecz i z tym… drobnym problemem nasi robotnicy uporali się wzorowo. Taczki sprawdziły się bardzo dobrze – praca posuwała się szybko i przez kilka godzin dał się słyszeć niemal jednostajny szum kamieni w instalacji.

Jednakże po południu pojawiła się usterka w połowie zsypu, tuż poniżej pionowo zawieszonych kubłów: puściło mocowanie ustawionej tam pojedynczej blachy i przesunęła się ona na bok, co spowodowało, że kamienie w ogóle nie trafiały do dalszej części zsypu. Podczas podejścia do naprawy Waldek nagle zauważył, że pierwszy pionowo wiszący kubeł jest… pęknięty! Postanowiliśmy wzmocnić go od środka dodatkową osłoną, lecz dopiero w „dniu wywózki” na dole. Dzisiaj woleliśmy kontynuować pracę na dżeblu, naprawiwszy prowizorycznie tylko najpoważniejszą usterkę.

Skomentuj...

Pola obowiązkowe *