Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: All inclusive  (Przeczytany 550 razy)
Murszafka
Nowy użytkownik

Offline

Wiadomości: 18



« : 12 Sty 2010, 20:00:29 »

mam pytanie... W zasadzie to mam zagwostkę. No bo czy do Egiptu? -tak!! Czy z wycieczką?? -nieee!! W ogóle jak dotąd brzydziły mnie wyjazdy na fokowiska, do hoteli -tylko aktywny wypoczynek, zwiedzanie, poznawanie nowych kultur, a nawet podziwianie tych już znanych.
Ale słowo się rzekło... Obiecałam TŻ-owi przed wyjazdem na włóczęgę do Egiptu, że następna wycieczka będzie jego, a jemu się chce poleniwić na słońcu.
I tu owa zagwostka... Wiadomo -wszędzie się oszczędności szuka, a Egipt jest po prostu tani. Może na Synaj?? A może dalej na południe?? Byliście?? Jak to jest być w takim Egipcie? W takim bez Deir, bez Zachodniego Brzegu, bez całej tej otoczki, która napędza człowieka na następne miesiące... Da się tam wytrzymać i nie zwariować ze świadomością, że ten prawdziwy Egipt jest w zasięgu ręki??
Zapisane

Kamil Zachert
Administrator
Aktywny użytkownik

Offline

Wiadomości: 106



« Odpowiedz #1 : 12 Sty 2010, 20:55:40 »

Magdo, to prawdziwie metafizyczny problem, właściwie zahacza nieco o dylemat etyczny "mieć" czy "być" 
Osobiście nigdy i nigdzie nie doświadczyłem turystycznego wylegowiska na plaży czy w górach pod słoneczkiem... Mogę mówić, ale tylko za siebie - ja bym oszalał, nie wspominając, że czułbym się ignorantem.
Często miewam niesympatyczne myśli, gdy zastanawiam się nad motywacją turystów do tak idiotycznego marnowania potencjału pięknego kraju. I mówię sam do siebie - "a dobrze wam tak, niech was naciągają, kantują, łoją wam skórę na każdym kroku, na leżaku i w bufecie, na plaży i na basenie, skoro macie w d... to, co w Egipcie najlepszego, to bądzcie po wieczność głupawymi chałagami"...
I trochę mi przykro, że biura podróży reklamują przede wszystkim takie nicnierobienie pod słonkiem, jako wielką frajdę. Choć z drugiej strony, podobno większośc rezydentów potrafi zawalić najciekawszą wycieczkę...   
Zapisane
Murszafka
Nowy użytkownik

Offline

Wiadomości: 18



« Odpowiedz #2 : 12 Sty 2010, 21:04:47 »

No więc właśnie. Na fokowisku, nawet z książką, wytrzymam godzinę. Potem zacznie mnie nosić, znam się... Wychowałam się nad jeziorem i nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy przychodzili na plażę. Jak mi się chciało popływać, szłam, pływałam i wracałam do domu, jak mi się znów zachciało, to szłam znowu...
Choć teraz, kiedy budzik dzwoni o 6:30 rano, o tej właśnie porze, myślę, że bym sobie poradziła z urlopem jakoś Ale już za 15 minut, po prysznicu, myślę, że urlop tak, ale jeśli "wypoczynek" (czyt. pobytówka), to łączona ze zwiedzaniem. A tu już Egipt zdecydowanie odpada. Serce by mi pękło.
Ale może dojść do tego, że w imię dotrzymania obietnicy tam wyląduję... Chyba, że się uda złapać okazję w jakieś inne miejsce, gdzie nic nie będzie kusić...
Zapisane

Kamil Zachert
Administrator
Aktywny użytkownik

Offline

Wiadomości: 106



« Odpowiedz #3 : 22 Mar 2010, 15:11:29 »

No więc właśnie. Na fokowisku, nawet z książką, wytrzymam godzinę. Potem zacznie mnie nosić, znam się...

To i tak jesteś bardzo wytrzymała. Mnie odrzuca nawet plakat z fokowiska 
 
Chyba, że się uda złapać okazję w jakieś inne miejsce, gdzie nic nie będzie kusić...

Mnie ostatnio bardzo kuszą zabytki i przestrzenie Macedonii, w której jeszcze nigdy nie byłem.

Tymczasem wiosna, którą powitaliśmy za oknami, pachnie już sezonem turystycznym 2010  Większość z urlopowiczów wyjedzie z biurami podróży. Opinie o większości z nich są bardzo podzielone. Od skrajnie niekorzystnych, do wręcz entuzjastycznych, a obie dotyczą nieraz tej samej firmy.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: